W tym artykule (7)
Kompozytowe platformy Crank Brothers Stamp 1 kupiłem wiosną 2021 roku jako rozwiązanie tymczasowe, zanim wybiorę „docelowe” aluminiowe pedały. Tymczasowość trwa już piąty sezon i nic nie wskazuje na zmianę. To chyba najlepsza rekomendacja, jaką pedały za niecałe 300 zł mogą dostać – ale rozbijmy ją na konkrety.
Dwa rozmiary, nie jeden uniwersalny
Stamp wyróżnia się na tle konkurencji tym, że występuje w dwóch rozmiarach platformy. Według danych producenta aktualna generacja ma platformę Small około 100×100 mm (zalecaną do butów w rozmiarach 37-43) i Large około 114×111 mm (43-49). Moje Large pod but 45 to pierwszy przypadek, kiedy stopa nie wisiała mi krawędzią poza pedałem. Jeśli nosisz duży but, sam ten podział rozmiarowy jest argumentem za Stampami.
Druga rzecz, którą doceniłem dopiero z czasem: niski profil korpusu. Pedał o kilkunastu milimetrach grubości rzadziej haczy o kamienie w koleinach – a w Beskidach, gdzie kamień jest domyślną nawierzchnią, różnica między „przeszło” a „strzeliło” bywa kwestią tych kilku milimetrów. Po pięciu sezonach uderzenia liczę w pojedynczych sztukach na sezon; na grubszych pedałach wcześniej zdarzały się kilka razy na wyjazd.
Co się zużyło przez 5 sezonów
Moje egzemplarze to jeszcze pierwsza generacja – obecnie sprzedawana jest Gen 2, o której niżej. Bilans po pięciu sezonach beskidzkiego trailu, kilku wyjazdach bikeparkowych i niezliczonych kontaktach z kamieniami:
- Korpus kompozytowy – krawędzie wyglądają jak pogryzione przez psa, funkcjonalnie zero zmian. Kompozyt ma tę przewagę nad aluminium, że o kamień się ślizga, a nie zahacza, i nie wygina się trwale.
- Piny – wymieniłem w sumie sześć sztuk po urwaniach na kamieniach. Zapasowe piny są tanie i dostępne, wymiana to dwie minuty z imbusem.
- Łożyskowanie – Stamp 1 jeździ na ślizgowych tulejach igus zamiast klasycznych łożysk kulkowych. Po trzech sezonach pojawił się minimalny luz osiowy, który do dziś się nie pogłębił. Serwisowy zestaw naprawczy istnieje, u mnie wciąż czeka w szufladzie.
- Oś – prosta mimo kilku porządnych strzałów. Tu kompozytowy korpus działa jak strefa zgniotu: niszczy się tania skorupa, nie droga oś.
Pielęgnacja, czyli prawie nic
Przez pięć sezonów obsługa sprowadziła się do trzech czynności. Raz na sezon rozkręcam pedały, czyszczę oś i tuleje ze starego smaru, wciskam świeży i składam – kwadrans na parę, potrzebny tylko klucz i smar. Po każdym błotnym wyjeździe pedały dostają strumień wody z konewki, nie z myjki. I co jakiś czas sprawdzam dokręcenie pinów, bo poluzowany pin ginie bez pożegnania. Tuleje ślizgowe mają tę przewagę nad łożyskami kulkowymi, że degradują się powoli i przewidywalnie – luz narasta miesiącami, nie pojawia się z dnia na dzień. W komponencie za te pieniądze taka charakterystyka starzenia to dokładnie to, czego oczekuję.
Grip: wystarczy, z gwiazdką
W parze z miękką podeszwą (jeżdżę w typowych butach do platform) trzymanie jest pewne w suchych i umiarkowanie mokrych warunkach. W głębokim błocie kompozyt z 10 pinami na stronę ustępuje topowym aluminiowym platformom z dłuższymi pinami – to zauważalne, ale w moim terenie rzadko decydujące. Profil jest niski i lekko wklęsły, co czuć przy dłuższym staniu na pedałach.
Gen 1 vs Gen 2
Obecnie sprzedawana Gen 2 dostała mocniej wklęsły profil i jednoczęściowe piny przechodzące przez cały korpus, co ma ułatwiać wymianę po urwaniu – w Gen 1 zdarzało się, że resztka pina zostawała w gnieździe i trzeba było kombinować z wykrętakiem. Konstrukcja tulei igus została. Cen nie podaję na sztywno, bo wahają się wokół 250-350 zł zależnie od koloru i sklepu – w tym przedziale to nadal jeden z najtańszych sposobów na duże, porządne platformy.
Komu te pedały nie podejdą
Dla jeżdżących na SPD – oczywiste, ale ktoś zawsze zapyta. Dla fanatyków maksymalnego gripu w każdej pogodzie – aluminiowe platformy z agresywniejszymi pinami robią to lepiej, za dwukrotność ceny i z gorszym bilansem przy uderzeniach o kamienie. I dla ludzi, których uwiera plastikowy wygląd – Stamp 1 nie wygląda na drogi pedał, bo nim nie jest.
Werdykt
Po pięciu sezonach mogę powiedzieć: Stamp 1 to komponent o najlepszym stosunku ceny do przejechanych kilometrów na całym moim Spectralu. Pedały za 300 zł powinny być kompromisem. Okazało się, że kompromisem była moja potrzeba kupowania czegoś droższego. Jeśli składasz albo odświeżasz rower i szukasz miejsc na sensowne oszczędności, to jest jedno z nich – drugie opisałem w poradniku konwersji na tubeless. A jeśli mimo wszystko kusi cię aluminium, potraktuj Stampy jako tani test rozmiaru platformy – wiedza, czy pasuje ci korpus 100 czy 114 mm, zostaje na zawsze.


